Ślub Kasi i Filipa na luzie
W pięknych okolicznościach natury
Niektóre ceremonie mają w sobie coś wyjątkowego. Nie przez scenariusz dopięty na ostatni guzik, ale przez prawdziwe emocje i ten cudowny spontan, który sprawia, że wszyscy zapamiętują je na długo. Tak było właśnie w czerwcu 2022 roku, gdy Kasia i Filip powiedzieli sobie „tak” na malowniczym wzgórzu w Jaworzu.
Nasze drogi przecięły się przez internet – Kasia od dawna słuchała moich audycji radiowych, ale gdy trafiła na mnie online, nie była pewna, czy to „ten sam Sławek” 🎙️. Wymiana kilku maili, dłuższa rozmowa telefoniczna… i wiedzieliśmy, że to będzie piękne wydarzenie.
Już na etapie przygotowań było jasne, że nie robimy tego sztywno. Para przygotowywała się w innym miejscu, a goście zbierali się spokojnie na wzgórzu, czekając na ich przyjazd. W powietrzu czuć było radość i luz. Kasia i Filip podjechali jeepem bez pośpiechu, bez stresu, z uśmiechami większymi niż czerwcowe słońce. A co najlepsze w ich wielkim dniu nie mogło zabraknąć ich czworonożnego towarzysza, który grzecznie „uczestniczył” w ceremonii 🐾.
Świadek dzielnie pilnował obrączek, a gdy zabrzmiały pierwsze dźwięki „Pieśni o miłości” z Król Lew, wszystko zaczęło układać się w jedną, magiczną historię. Podczas podpisania aktu ślubu towarzyszył nam legendarny utwór „Somewhere Over the Rainbow”, a na zakończenie radosne „Love Is All You Need” zespołu The Beatles.
To nie była ceremonia „idealna” według podręcznika była prawdziwa, żywa i pełna miłości. Każdy gest, spojrzenie i śmiech Kasi i Filipa udowadniał, że nie potrzebujesz perfekcyjnego scenariusza, żeby przeżyć najpiękniejszy dzień w życiu.
Dla mnie każda ceremonia to nie tylko prowadzenie uroczystości, to współuczestniczenie w historii dwojga ludzi. I właśnie ta niepowtarzalność sprawia, że każdy ślub zostaje w mojej pamięci na długo.


